Po mojej stronie racji

Wpisy

  • czwartek, 07 kwietnia 2016
    • Pawlikowskiej przyczynek do kwestii aborcji

      W obecnym zamieszaniu dotyczącym prób podważania tzw. kompromisu aborcyjnego przypomniał mi się pewien wiersz Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, który pasuje tutaj jak znalazł. Na ogół myśli się o aborcji do granicy porodu, a później o dziecku już urodzonym zapomina. Jasnorzewska myślała inaczej.

       

      Żeby było zabawniej, wiersz przerobiło Ich Troje i w takiej "poprawionej" formie znalazłem go przypadkiem na jakiejś stronie prolajferskiej. Ironia losu, gdy obrońcy życia zamieszczają tekst zwolenniczki aborcji z przyczyn społecznych.

       

      Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

      "Prawo nieurodzonych"

      Posłuchajcie nas i was, nieurodzonych
      Dotąd cichych, dotąd bez obrony -
      Chcemy bowiem przemówić nareszcie!

      Nasze prawo - być dzieckiem miłości,
      Powitanym jak najmilszy z gości.
      Bez zapału ku nam się nie spieszcie!

      Nasze prawo - to biała kołyska,
      Pierś łabędzie poznana w uściskach,
      Pod firanek wzniesionym batystem.

      Nasze prawo - krew pełna ekstazy
      Pięknych dziewcząt i mężczyzn bez skazy,
      I kość cienka, i źrenice czyste!

      Nasze prawo - to godność człowieka!
      Niech nam czoło potem nie ocieka,
      Niech was w kabłąk nie zgina robota.

      Nasze prawo - to radość istnienia,
      A nie martwa cierpliwość kamienia,
      A nie wieczna za śmiercią tęsknota!

      - Ktoś nas budzi niespokojną nocą-
      Z chmur wyciąga, wolno wiedzieć po co?-
      Macie dla nas coś nad sen lepszego?

      Nasze prawo - pozostać w przestrzeni
      W odległości od świateł i cieni.
      Mamy cierpieć? dla kogo? dla czego?

      Nie wciągajcie nas, smutni, za sobą
      W wasze życie osnute żałobą,
      W przeraźliwą kronikę dzienników.

      My nie chcemy ponurych suteren,
      Przekleństwa ojca, wzniesionej siekiery.
      Kołysanki z rzężenia i krzyku!

      My nie chcemy pragnienia i głodu,
      Chcemy pięknych, kwitnących ogrodów,
      W pełnym słońcu chcemy przeżyć młodość.

      Niech nas matki z bezmyślnego tłumu,
      W imię Ducha Świętego rozumu,
      Na stracenie bezmyślnie nie wiodą!

      Więc nie straszcie nas życia rarogiem,
      Bykiem strachu, godzącym nas rogiem,
      Kwaśną nędzą o krótkim oddechu.

      Cień latarni, posąg na przecznicy
      Prostytutki ubiór bladolicy
      Niech nas w ciężkim nie urodzi grzechu!

      Najpierw dary zgromadźcie bogate,
      Piękność, zdrowie, rozum i dostatek,
      Potem słońcem ogrzejcie sypialnię.

      Potem progi zamiećcie na czysto,
      Zanim bytu wielką rzeczywistość
      Zaprosicie - już nieodwołalnie.

      Kiedy życie poczujemy bliskiem,
      Drżąc, czekamy, więzieni łożyskiem,
      Czy nam piekło, czy niebo się ziści?

      Monstrualne pochyliwszy czoło,
      Wzdęte myślą ciężką, niewesołą,
      Jak ślimaki zwijamy się cisi.

      Patrząc na bok oczami bez powiek,
      Przeczuwamy, co świat nam opowie,
      Gdy z czułego wyjdziemy ukrycia?

      Chcemy prawa dla nieurodzonych!
      Od suteren po zamki i trony
      Niech nas broni przeciw grozie życie!

      Chcemy prawa, chcemy adwokatów!
      I postrachu dla tych dwojga katów,
      Którzy w koło chcą nas zapleść krwawe.

      Toż i tym, co się srebrzą od trądu,
      Wolno rodzić nas, rodzić bez sądu,
      Na pociechę, na straszną zabawę!
      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      jonaszewski
      Czas publikacji:
      czwartek, 07 kwietnia 2016 11:02
  • poniedziałek, 07 września 2015
    • Co jest zadaniem miasta?

      W "Expressie Ilustrowanym" krytyka wydatków na przebudowę skrzyżowania przed łódzkim centrum handlowym "Sukcesja". Zdaniem autora tekstu miasto nie powinno dokładać do budowy drogi i skrzyżowania przez placówką handlową, lecz jest to zadanie inwestora. W takim razie co jest zadaniem miasta, skoro nie dbałość o komunikację?

      http://www.expressilustrowany.pl/artykul/7246126,miasto-doklada-do-sukcesji-6-mln-zl,id,t.html

      A więc budowę ulicy przy dworcu powinien prowadzić właściciel dworca, przy kamienicy - właściciel kamienicy, a przy żłobku - właściciel żłobka. Bo wszędzie tam ulica będzie służyła mieszkańcom, instytucjom bądź firmom i to one, wg toku myślenia autora, powinny za to zapłacić...

      Czy w takim razie jest jakiś przypadek, w którym budowa ulicy należy do miasta? Sukcesji, jak podejrzewam, zwisa, czy jest to skrzyżowanie, czy go nie ma. Ludzie i tak się dostaną do centrum handlowego, jeśli będą tego chcieli. Ale jeśli będą stać przy tym w korkach, to nie będą pomstować na właściciela centrum, tylko na miasto, które nie potrafi należycie połączyć węzłów komunikacyjnych.

      Zadaniem miasta jest budowa wszelkiej infrastruktury dla obywateli i biznesu, to właśnie rozumiem przez tworzenie przyjaznej inwestycjom, kulturze i życiu społecznemu przestrzeni miejskiej.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      jonaszewski
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 07 września 2015 21:53
    • Nienawiść nasza powszechna

      Artykuł o nienawistnikach wysyłających imigrantów do gazu i proponujących otworzyć na nowo Auschwitz:

      http://wyborcza.pl/1,75968,18713459,hejter-polski-auschwitz-to-idealny-pensjonat-dla-syryjczykow.html#MTstream

      Dziwimy się zwykle, że w cywilizowanym kraju, jakim były Niemcy połowy XX w., mogło dojść do takiego zdziczenia. Nie rozumiemy, jak to możliwe, że hydraulik, nauczycielka, profesor uniwersytetu, mechanik czy kierowniczka żłobka głosowali na Hitlera. A potem - że ci sami zwykli ludzie byli sadystycznymi oprawcami, że hodowca kurczaków Himmler mógł zorganizować aparat terroru i piekło obozów koncentracyjnych.

      A tu mamy takich samych zwykłych ludzi, których pewnie na co dzień spotykamy, którzy najwyraźniej pierwsi posłaliby innego człowieka do gazu. Ludzkość to jednak jeszcze mentalne bydlęta, tkwiące w prehistorii pomimo powierzchownej cywilizacyjnej ogłady... Ta maska nader szybko spada.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      jonaszewski
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 07 września 2015 21:53
  • wtorek, 03 marca 2015
    • Kłamstwo obiegnie świat, zanim prawda włoży buty

      Toczy się ostatnio dyskusja nad wyskokami prezydenta w Japonii. Zadałem sobie pewien trud sprawdzenia tego i jak zwykle dobrnąłem do głupoty, niewiedzy i ciemnoty. Jest jak calec, który niechybnie zawsze spotkamy, kopiąc w popkulturze dowolny dołek.

      Zacznijmy od skandalu - prezydent Komorowski wszedł na krzesło spikera w parlamencie, wołając "szogunie" do generała Kozieja. Japończycy musieli go stamtąd spędzać, wskazując mu inne miejsce. Szok. Niedowierzanie.

      A jaka jest prawda? Prezydent Komorowski został zaproszony do wspólnego zdjęcia w parlamencie japońskim przez samych Japończyków. Nieświadomie stanął na podeście przeznaczonym dla posłów, którzy chcą przekazać jakieś dokumenty przewodniczącemu obrad - który siedzi wyżej, więc stawanie na podeście ułatwia kontakt. Gdzie w tym krzesło? Po angielsku "chair" oznacza zarówno krzesło, jak i katedrę (w tym wypadku mównicę). Spiker parlamentu to oczywiście przewodniczący (w krajach anglosaskich), ale "speaker" znaczy też "mówca".

      Komorowski popełnił więc "zbrodnię", stając na podeście mównicy przeznaczonej dla posła. Japończycy nie spędzali go z podestu, tylko wskazali mu lepsze miejsce do dobrego zdjęcia i zaraz sami się wokół ustawili.

      A nieszczęsny szogun? Zapewne żartowano wcześniej na ten temat i ktoś powiedział, że polski generał to jak japoński szogun. Stąd żartobliwe zawołanie prezydenta "szogunie!" do generała Kozieja, z którym się przyjaźnią (więc taka nieformalność nie jest niczym złym). Sytuacja była dość familiarna i podejrzewam, że została dużo lepiej odebrana za granicą niż w kraju.

      Do napisania tego wszystkiego skłoniło mnie co innego - konstatacja, że w Polsce nie brak kretynów, którzy będą powtarzali wspólnym rechotem kłamstwo za kimś, kto z niewiedzy bądź złej woli rozpowszechnił błędną informację. Grunt, że informacja ta odpowiada czyimś stereotypom. Niebezpiecznie trąci to "Rokiem 1984", tyle że w książce informacje fałszowano, ale nikt nie mógł tego sprawdzić. Dziś natomiast informacje się fałszuje, ale nikomu się ich sprawdzać nie chce.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      jonaszewski
      Czas publikacji:
      wtorek, 03 marca 2015 12:31
  • poniedziałek, 28 października 2013
    • Szambo

      Odszedł Tadeusz Mazowiecki. W komentarzach na największych portalach jak zwykle wybiło szambo. Kultura "nie", w dodatku chamskiego "nie", zniesmacza - niemal żaden komentarz nie ma pozytywnego bilansu plusów i minusów, znaczki w większości czerwone: dzieci wzajemnie się minusują, przerzucając się, kto bardziej zniesławia, szarga i nienawidzi. Pogubiło się pokolenie niekomunistycznej Polski w swojej zajadłości, zachłysnęło wolnością słowa, aż mu uszami wylazła. A wolność słowa nie polega na tym, że się mówi, co ślina na język przyniesie, lecz na tym, że wolno mówić wszystko - byle brało się za to odpowiedzialność.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      jonaszewski
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 28 października 2013 17:01
  • poniedziałek, 20 maja 2013
    • Ekstrawiedza

      Ekstrawertyzm to wspaniała rzecz. Dzięki niemu dowiadujemy się wielu rzeczy, których nie chcemy wiedzieć, o ludziach, których nie chcemy poznawać, w czasie, który chcielibyśmy przeznaczyć na coś innego. A odkąd jest Facebook, wszystko to jest okraszone zdjęciami z melanży. Bombastycznie.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      jonaszewski
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 20 maja 2013 20:47
  • czwartek, 08 listopada 2012
    • Korkowe

      Stercząc sobie radośnie w łódzkich korkach, zastanawiam się, dlaczego władze Łodzi starają się mnie zniechęcić do korzystania z komunikacji miejskiej. O zniechęceniu świadczą:

      1. Brak parkingów Park & Ride, więc osoby z podłódzkich miejscowości oraz przyjezdne nie mają gdzie zostawić samochodów, żeby przesiąść się w komunikację miejską.

      2. Mieszkańcy tychże miejscowości mogliby oczywiście dojeżdżać tramwajem, ale np. 43 (i jej nowy odpowiednik 9) swoją trasę Konstantynów - Łódź pokonuje, kolebiąc się niebezpiecznie, w ciągu 40 minut, czyli dokładnie z tą prędkością, z którą pokonuję ją ja - na piechotę. O ile w ogóle przyjeżdża, bo średnio raz na tydzień pojawia się autobus zastępczy.

      3. W tramwaj trzeba trafić - w Pradze nie ma rozkładów jazdy z godzinami, tylko informacje o częstotliwości kursowania. Tramwaje jeżdżą np. co 2 minuty, więc niemal się na nie nie czeka. W Łodzi w godzinach szczytu tramwaju czy autobusu często doczekać się nie można...

      4. ...albowiem stoi w korku. Łódź kreuje korki. Cudowne przykłady zwężenia Pomorskiej przy rondzie Solidarności bądź tradycyjnie wąskiej Kilińskiego pokazują, jak nie należy budować ulic. Tramwaj z natury rzeczy stać w korku nie powinien, tymczasem tory od krawężnika dzieli akurat tyle centymetrów, żeby samochód się nie zmieścił. Dlatego stoi. I tramwaje razem z nim. Znajomi pytają się już czasem, czy pochodzę z miasta, w którym tramwaje stoją w korkach. Sława!

      5. Piotrkowska wymarła, olaboga! Niech ludzie przyjeżdżają! Tylko zaaaaraz... Parkować im się zachciało? Niech nie parkują, po co im to? Jeszcze pójdą do jakiegoś pubu, kina, sklepu, restauracji... PKO oddział I - nie ma gdzie stanąć. Uniwersytet Łódzki - wydziały filologiczny, ekonomiczny, prawa, Biblioteka, rektorat - nie ma gdzie stanąć. Nader chętnie za to zagląda tam Straż Miejska. Pod placem Dąbrowskiego miał być parking - ale nie ma, bo nie starczyłoby na usta Kropka. Więc przed sądem i teatrem też nie ma gdzie stanąć. Przed teatrami w ogóle bieda z parkingiem. Za to opłaty za parkowanie w centrum chętnie podniesiono - może ludzie przesiądą się na rowery?...

      6. ...ale przecież ścieżek rowerowych też nie ma!

      I tak sobie tkwię w korku, razem z tramwajami, z góry już zastanawiając się, gdzie ja do cholery zaparkuję...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      jonaszewski
      Czas publikacji:
      czwartek, 08 listopada 2012 18:56
  • poniedziałek, 08 października 2012
    • Proszę czekać na połączenie

      Dzwoni telefon. Numer zastrzeżony. Odbieram. "Proszę czekać na połączenie". I tak 3 minuty. Kiedyś wytrzymałem i poczekałem, aż się ktoś zgłosi. Cudowna super hiper duper oferta z pewnego banku elektronicznego. Nawrzeszczałem. Nie jej wina, ale trudno, może komuś przekaże (wiem, naiwny jestem). Teraz jak słyszę "proszę czekać na połączenie", od razu odkładam słuchawkę. Przeniosłem się już do innego banku.

      Współczuję pracownikom call centers. Odpowiadają nie za swoje grzechy, bo marketoid z biura piętro wyżej wymyśli jakąś głupotę, w swoim ograniczonym przekonaniu cudowną metodę na zarabianie pieniędzy i "optymalizację kosztów", a ludzie na słuchawkach muszą się potem użerać z klientami, którzy rozczarowani i tak odchodzą do innych firm.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      jonaszewski
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 08 października 2012 10:22
  • niedziela, 10 czerwca 2012
  • wtorek, 27 marca 2012
    • Króliczmy się!

      Nasz Dziennik ubolewa, że nas mniej coraz. A jaki - poza koniecznością napędzania emerytur obecnym pokoleniom - jest konkretny cel zwiększania przyrostu naturalnego? I kiedy mamy przestać - jak w Polsce będzie się ściskało 50, 100 milionów ludzi, czy może miliard?... Czy jest jakiś próg, przy którym - jak w Chinach - zamiast namawiać do rozrodu, wprowadzi się politykę jednego dziecka, żeby zmniejszyć przyrost naturalny? Spójrzmy na Szwecję czy Norwegię - kraje większe od Polski, za to odpowiednio z 10 i 5 mln ludności. Czy im się żyje gorzej? Czy może przeciwnie - im więcej ziemi i bogactw naturalnych przypada na jednego mieszkańca, tym kraj zamożniejszy, a ludzie żyją dostatniej? Mam produkować dzieci po to, żeby wysyłać je na rynek pracy, na którym nie będzie dla nich ofert?
      Więcej »

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      jonaszewski
      Czas publikacji:
      wtorek, 27 marca 2012 09:20